Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Spotkanie z górami relacja Dawida

Poniedziałek 24.07.2017r  godz 3:30 obudziła mnie funkcyjna, która była zwiastunem początku naszej przygody z górami. Nie obyło się bez małych ekscesów typu problem ze wstaniem o tak wczesnej porze. Wyruszyliśmy autobusem zapakowanym po brzegi żywnością i bagażami. W autobusie nie było ani   wolnego i panowała wesoła atmosfera, mimo wczesnego ranka ludzie śpiewali i śmiali się. Podróż minęła nam spokojnie, było parę przerw od monotonnej jazdy, bo cała trasa była oszacowana na 8h jazdy. Po dojechaniu na miejsce zobaczyliśmy rozbity już obóz i  palące się ognisko. Nasi koledzy, którzy przyjechali wcześniej zadbali o wszystko. Ledwo się ulokowaliśmy a już nasz Lider oznajmił, że wyruszamy na podbój pierwszych dwóch szczytów. Szlaki okazały się dość trudne, ale za to jak piękne widoki nas otaczały, odwiedziliśmy również piękne schronisko Andrzejówka, które znajduje się na wysokości 850mp. Osobiście w trakcie wyprawy zgubiłem się z kolegą, przez co nasz powrót się opóźnił i zastał nas deszcz. Szczerze, nieznajomość topografii dostarczyła nam nie lada przygody. Zmęczeni po posiłku położyliśmy się spać, żeby odpocząć przed następnym wymagającym dniem.

Wtorek  9:00 pobudka, obóz wracał do życia po nocy. Moje morale bardzo spadły, ponieważ było strasznie mokro i zimno, cała nasza odzież była wilgotna. Cóż, po nieuniknionych nerwach i spakowaniu żywności  czas na podbój nieznanego. Mniej więcej o godzinie 15 osiągnęliśmy szczyt, na którym znajdowała się wieża widokowa. Taką ciekawą anomalią było to, że na szczycie góry, na której staliśmy wiatr był umiarkowany, a na wieży widokowej ok 30m wyżej szalał wiatr nie do zniesienia. Zjedliśmy posiłek, podziwialiśmy piękny krajobraz gór, ale przyszedł czas na drogę powrotną. Deszcz już nam nie doskwierał,  zza chmur wychlało się słońce. Spędziliśmy wieczór na śpiewaniu przy muzyce gitary i smażeniu kiełbas.

Środa. Plan był prosty przejechać granice Polski i wjechać do Czech na podbój skalnego miasta. Nie zawiedliśmy się, w otaczających nas skałach wędrowaliśmy ok 5h. Na sam koniec lazurowe jezioro położone miedzy skałami zaparło wszystkim dech w piersiach, było pięknie, widok niczym z bajki. Po powrocie do naszego obozu przyszedł czas na społeczność, na której nie brakowało nerwowej atmosfery. Dziwne ale oderwanie od rzeczywistości Monaru spowodowało lawinę prawdy u niektórych ludzi. Społeczność jak i pogoda następnego dnia spowodowała nasz przyspieszony powrót do Marianówka. Godzina 23:00nasza wycieczka zakończyła się tam gdzie również się zaczęła. Wróciliśmy do Marianówka. Czekamy na kolejną przygodę, tym razem na kolejnym spływie.